Mito
28 sie
A: Przejeżdżałam koło szyldu Mito od wielu lat. Zawsze kojarzył mi się on z dużą przestrzenią – galerią z dawnych lat. Wielkie okna od ul Waryńskiego nie zapraszały mnie jakoś nigdy. Ostatnio jednak wiele się zmieniło. Po 25 latach zarządzanie galerią przejęło młode pokolenie, które postanowiło stworzyć galerio-kawiarnię z naszych czasów. Remont trwał pół roku.


Muszę przyznać Baś, że nasza pierwsza wizyta zachęciła mnie, żeby tu wrócić. Tak zajęłyśmy się historiami krakowskimi, że nie wiem jakie jest Twoje zdanie ale ja uważam, że pierwsze wrażenie, Mito robi bardzo dobre. Wielka biała przestrzeń urozmaicana kolorowymi grzbietami książek i okładkami kolorowych pism. Tytuły od Vanity Fair po i-D. Prasa codzienna w zasadzie każda. Można usiąść i czytać, można usiąść i poprzeglądać. Nowoczesny look nie pozwala na klasyczne rozwalenie się w fotelu, więc dla wygodnickich prasówka niestety możliwa jest wyłącznie na twardych białych krzesłach albo skórzanych, czerwonych pufach bez oparcia. Jedyne miejsce na konkretną rozwałkę umożliwia czerwony puf pod regałem z książki. Ten znowu na tyle dowolnie układa ciało na podłodze, że wstanie wymaga wprawionych mięśni brzucha.

W ostatniej części sali można obejrzeć obrazy młodych artystów, którzy dzięki Mito mają okazję, żeby znaleźć swojego nowego odbiorcę.


Narożny, biały bar jest przygotowany na różne rodzaje zamówień. Kawa, smoothies, kanapki, tarty, sałaty czyli klasyka.
Moja sałatka (z serem na ciepło), którą zamówiłyśmy ostatnio nie zachwyciła mnie niestety. Za dużo przysłowiowych grzybów w barszczu a przede wszystkim za dużo vinegret. Dużo fajniejsza byłaby sałata z serem bez zbędnych oliwek i innych dodatków dekoncentrujących bardziej niż dodających smaku.
Mimo wszystko miło jest w Mito.
Na chwile z gazetą przestrzeń dużo ciekawsza niż w Trafficu. W niedzielę po południu sporo osób, więc to chyba dobra wróżba na powodzenie tego miejsca.
Adres: Mito
ul.Waryńskiego 28
No comments yet